Z czym kojarzy się wam marka BMW? Z szybkimi modelami spod znaku M? Tylnym napędem? A może z niedziałającymi kierunkowskazami? Cóż najnowsze wcielenie zdaje się mieć całą historię marki w dalekim poważaniu.

Przede wszystkim kierunkowskazy działają jak powinny, napęd trafia na przednią oś, a na domiar złego pod maską mogą pracować tylko trzy cylindry. Mało? No to zapakujcie to jeszcze w nadwozie SUV-a i w efekcie końcowym dostaniecie samochód, który w oczach fanatyków tej marki jest w zasadzie wart jedynie przemilczenia.

Jednak po bliższym spotkaniu ze złem wcielonym w postaci X1 muszę przyznać, że samochód ten zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. W testowanym przez nas egzemplarzu za sprawą napędu xDrive może zdarzyć się, że trochę mocy i momentu obrotowego trafi na tylną oś, a źródłem napędu na całe szczęście jest czterocylindrowa jednostka z podwójnym doładowaniem legitymująca się mocą 231 koni mechanicznych i momentem obrotowym na poziomie 350 Nm. Zresztą wszystko co jest Wam potrzebne do szczęścia znajdziecie w pełnym teście video o tu poniżej.

W tym krótkim monologu skupię się przede wszystkim na tym, że dla mnie X1 pomimo wielu sprzeczności z wypracowanymi na przestrzeni lat ikonami tej marki jest w stanie zapewnić sloganową radość z jazdy. Być może zabrzmi to dosyć abstrakcyjnie, ale znacznie chętniej sięgałem po kluczyki do BMW aniżeli do hybrydowego Infiniti Q50 z V6 pod maską, które gościło u nas równolegle. Infiniti nie było złym autem, ale to bawarka dawała mi poczucie znacznie większej koneksji pomiędzy kierowcą a całym układem napędowym. Zaskakującym jest też to, jak wiele sportowych cech nosi w sobie najmniejszy w gamie SUV BMW. W trybie sportowym da się nawet usłyszeć delikatnie popurkiwanie z wydechu przy przekładaniu kolejnych przełożeń, co zdecydowanie nie jest cechą charakterystyczną samochodów użytkowych. Mimo wszystko inżynierom udało zestroić się nie tylko zawieszenie ale i resztę układu napędowego tak, by na co dzień samochód był kompromisem i zapewniał komfortowe przemieszczenie się z bardziej niż wystarczającą ilością stabilności i pewności.

Oczywiście X1 nie jest samochodem bez wad, bo przecież takich samochodów nie ma, ale jak widać po nadchodzącej premierze modelu X2, Bawarczycy zaplanowali rozwój tej linii modelowej naprawdę z głową co przynosi wymierne korzyści. A dzięki dobre sprzedaży takich aut mają odpowiedni zasób gotówki na tworzenie bardziej dopracowanych i coraz mocniejszych modeli spod logo M i nie tylko. Pytanie tylko, czy dobre prowadzenie i przemyślane wnętrze jest warte wydania lekko ponad 251 000 zł?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ