Crossover to określenie nowej klasy łączącej ze sobą zalety aut kilku segmentów, coś w deseń SUVów, z tym że jeszcze mniejszych i jeszcze mniej terenowych. Jak najbardziej na miejscu jest tutaj napęd na jedną oś, plastikowe dokładki poprawiające wizualny aspekt i zwiększony prześwit. Jaki ma to sens?

Owszem ma, kiedy auto eksploatujecie w większości jeżdżąc po aglomeracji, urlop rozpoczynacie w oczekiwaniu na lotnisku, a weekendy spędzacie w galeriach handlowych. Dla innych, oczekujących większej niezależności na drodze i (blisko) poza nią, zostają crossovery z napędem na dwie osie. Subaru tworząc auto tego segmentu poszło jeszcze o krok dalej.

XV to od podstaw zaprojektowany crossover mający taki sam prześwit jak prawdziwy terenowiec Land Cruiser 150 i typowe dodatki dla swojej klasy. Auto dookoła okuto w plastikowe nakładki chroniące lakier przed zarysowaniem, solidne relingi i balonowate opony idealnie radzące sobie z wszelkimi przeszkodami na Waszej drodze. Jednocześnie cały czas w pogotowiu czeka napęd 4wd, przy którym warto się na chwilę zatrzymać.

img_3647

O ile wersje z manualną skrzynią biegów posiadają „prawdziwy” napęd Subaru, owiany niesłabnącą do dnia dzisiejszego chwałą, o tyle skrzynie CVT nie posiadają centralnego dyferencjału rozdzielającego moment obrotowy na osie. Przenoszenie napędu na oś tylną realizuje sterowane elektronicznie sprzęgło wielopłytkowe cierne MT-P, zmieniające rozkład od 100/0 do 50/50. Rozwiązanie to nie jest stałe, co nie oznacza, że jest złe. Opóźnienie w załączaniu napędu odczujecie ruszając dynamicznie z miejsca jednocześnie wykonując gwałtowny ruch kierownicą. Wtedy z reguły kończy się to małym uślizgnięciem przedniej osi, z kolei na luźnym podłożu XV zachowaniem przypomina przednio napędówkę.

Układ napędowy umieszczono symetrycznie, co oznacza wzdłużne ułożenie motoru i skrzyni biegów. W połączeniu z dyferencjałem i niezależnym zawieszeniem z tyłu nie wróży to dobrze dla przestrzeni wewnątrz. Zajmując miejsca na przednich siedzeniach, podobnie jak i na tylnej kanapie nie odczujecie tego zupełnie. Przestrzeni jest ogrom, nawet dla czterech dorosłych osób. Centymetry uciekły w bagażniku. 380 litrów to przeciętny wynik i o blisko 60 l gorszy niż w przypadku hitu rynkowego pt. Nissan Qashqai.

img_3663

XV kontynuuje trend stylistyczny wewnątrz znany z innych modeli. Deska rozdzielcza jest praktycznie identyczna jak w Levorgu i co z tym idzie równie prosta w obsłudze. Centralnym punktem jest system info-rozrywki StarLink nieodbiegający niczym od topowych rozwiązań konkurencji, z kolei na szczycie deski rozdzielczej znajdziecie wyświetlacz komputera pokładowego. Obsługę realizuje mały dżojstik, którym nie ma możliwości skasować średniego zużycia paliwa. Za tę operację odpowiedzialny jest bolec umiejscowiony na zegarach, wraz z którym resetuje się dzienny przebieg. Rozwiązanie w iście Japońskim stylu i wymaga przyzwyczajenia.

Czarna skóra z pomarańczowym przeszyciem połączona z piano black i plastikiem udającym aluminium idealnie komponują się w powściągliwym wnętrzu o doskonałym spasowaniu. Żaden element nie wydaje z siebie odgłosów niezależnie od jakości drogi. Podobnie jak i zawieszenie, wychylające się nieznacznie w ciasnych zakrętach. Jeżdżąc szybko docenicie również zalety symetrycznego napędu i precyzyjny układ kierowniczy.  XV jest zaskakująco stabilny, pomimo wyżej położonego środka ciężkości.

Całość dopełnia silnik boxer 2.0 generujący 150 KM i 196 Nm. U nas połączono go z bezstopniową skrzynią CVT. Taki zestaw pozwala na osiągnięcie pierwszej setki w 10.7 s i rozwinąć maksymalnie 187 km/h. Wartości nie czynią z XV sprintera, jednak w zupełności wystarczają do sprawnego poruszania się w każdych warunkach. Duży wkład w to ma skrzynia LinearTronic, dobierająca dobrze przełożenie do obciążenia. Zapobiega to nadmiernemu wyciu jednostki w codziennej eksploatacji i ogranicza zużycie paliwa. Bez problemu z takim zestawem wykręcicie 6l/100 km jadąc spokojnie po drogach krajowych, 8.5l/100 km na autostradzie i 10 l/100 km maksymalnie tocząc się w korkach. Wyniki  rozsądne, biorąc pod uwagę dużą pojemność wolnossącego boxera i o niebo lepsze niż w uturbionym 1.6 w Levorgu.

img_3638

Dlaczego więc XV jest rzadkim widokiem na naszych droga? Minimum 19 000 euro (okolice 82 000 zł) zostawicie w salonie Subaru za podstawową konfiguracje, na dzień dobry posiadającą napęd AWD z przełożeniem zredukowanym Dual-Range i niewielkie różnice z zewnątrz w stosunku do Exclusive. Cena za podstawową odmianę nie jest wygórowana, jednak tak wyposażonych crossoverów niewiele wyjeżdża na drogi. Testowany egzemplarz to wydatek 27 500 euro ( 118 250 zł przy obecnym kursie euro), a to już sporo. XV w tej wersji wyposażenia posiada bogate wyposażenie, jednak za tę kwotę można oczekiwać więcej.

Tekst: Krzysztof Kunzek
Zdjęcia: Jakub Głąb

ZOSTAW ODPOWIEDŹ