Koncern PSA wraz ze swoją marką DS. coraz odważniej zaczyna atakować różne segmenty rynku. O ile DS3 i DS5 znacznie wyróżniają się na tle swoich odpowiedników w gamie Citroena, tak DS4 sprawia wrażenie ładniej upakowanej C4 za dużo większe pieniądze.

Cała historia związana z DS-ami zaczęła się w 1955 roku na salonie samochodowym w Paryżu, gdzie zaprezentowano okrytego już sławą Citroena DS. W 2010 roku francuski koncern zdecydował się przywrócić do życia to nazewnictwo. po to aby pięć lat później DS stał się oddzielną marką.

IMG_2926

Tak oto mamy przed sobą DS DS4, kompaktowy samochód, który w oczach producenta ma być czymś więcej niż sztampową C4. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że projektantom udało się ukryć pochodzenie DS4. Całe nadwozie po niedawno przeprowadzonym liftingu nabrało indywidualnego charakteru i zbliżyło się do pozostałych dwóch modeli. Zadbano tu o praktycznie każdy detal nie zapominając o zachowaniu względnej funkcjonalności, choć na tym polu zdecydowano się pójść na kilka komrpomisów. Pomimo wielu przetłoczeń, masy chromów i nieco garbatej linii bocznej, całość jest spójna i nie sprawia wrażenia odpustowego.

Zajmując miejsce wewnątrz naszą uwagę przyciągnął świetne fotele. Zostały one wykończone przyjemną skórą semianilinową i posiadają opcję masażu. W długich trasach będą przyjemnym kompanem. Niestety, cała deska rozdzielcza nieco zawodzi, ponieważ od C4 różni się tylko i wyłącznie paroma detalami, a same materiały są po prostu twarde. Pomimo tego jest jednak ergonomiczna i porządnie zmontowana. Jeśli chcemy poczuć się bardziej „Premium” możemy zaznaczyć w konfiguratorze opcję, dzięki której kokpit zostanie pokryty skórą.

IMG_2991

Wewnątrz bez większych problemów przewieziemy 4 osoby, przy czym te zajmujące miejsce na tylnej kanapie muszą liczyć się z przeciętną ilością miejsca nad głową oraz brakiem możliwości otworzenia okien. Bagażnik ma pojemność 360 litrów, lecz sporą jego część zabiera głośnik opcjonalnego systemu audio sygnowanego marką Denon. Sam system multimedialny bardzo często się zacina, ma mocno nieaktualne mapy i lubi zrywać połączenie ze sparowanym telefonem. Mógłby też nieco żwawiej reagować na wydawane mu polecenia.

Pod maską testowanego egzemplarza znalazła się wysokoprężna jednostka 2.0 HDI. Na papierze ma ona 181 KM i 400 Nm momentu obrotowego dostępnego od 2000 obrotów na minutę. Jest to bardzo żwawa i chętna do przyspieszania jednostka, której zapędy są gaszone przez wolny automat EAT6. Spisuje się on poprawnie podczas spokojnej jazdy, jednak brakuje mu płynności i zmiany przełożeń są odczuwalne. Przy dynamicznej jeździe warto przerzucić się na tryb manualny, gdzie biegi przerzucane są znacznie szybciej. Cały ten zestaw pozwala rozpędzić DS4 do pierwszej setki w około 8,6 sekundy i zatrzymać wskazówkę prędkościomierza w okolicach 205 km/h.

Wszelkie nasze rajdowe zapędy i chęć szybszego przejechania zakrętów zostaną skutecznie stłumione przez układ kierowniczy. Pomimo elektrohydraulicznego wspomagania jest on mało precyzyjny oraz przekazuje niewiele informacji na temat tego, co dzieje się z przednimi kołami. Na domiar złego trzymamy w rękach ogromną kierownicę z bardzo cienkim wieńcem. Zawieszenie także nie nastawia nas na dynamiczną jazdę. Jest ono raczej komfortowe choć czasami zdarza mu się nieprzyjemnie zabujać całym nadwoziem lub dosyć głośno przejechać przez nierówność.

IMG_3009

Komfortowe zestrojenie podwozia odbija się pozytywnie na zużyciu paliwa. W trasie bez najmniejszych problemów silnik zadowoli się 5 litrami oleju napędowego na każde 100 kilometrów. W mieście zużycie paliwa wzrasta do około 7,5-8 litrów co wciąż jest bardzo dobrym wynikiem.

Cennik DS4 zaczyna się od kwoty 85 000zł za podstawową odmianę z silnikiem 1.2 PureTech o mocy 130 KM. Testowana odmiana to najbogatsza wersja Sport Chic z najmocniejszym dieslem i paroma dodatkami za około 160 000zł. To całkiem spory wydatek jak za nieco lepiej wyglądającą C4. O Premium oczywiście nie ma tu mowy, bo do tego jeszcze długa droga przed DS.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ