Hyundai Tucson to samochód, który wraca na niektóre rynki zastępując model ix35. Ten kompaktowy SUV ma być od teraz samochodem globalnym, z którym marka wiąże ogromne nadzieje. Wraz z debiutem nowego modelu koreański producent wprowadza także kilka nowych rozwiązań technologicznych.

Klasa SUV-ów wciąż bije rekordy popularności. Sam Hyundai do tej pory na rynkach europejskich sprzedał ponad 1,2 miliona aut tej klasy, dlatego nie powinna dziwić ekspansja producenta na tę klasę. Po bardzo dobrze przyjętym Santa Fe przyszła pora na coś mniejszego i bardziej kompaktowego.

Nowy Tucson wprowadza ogromne zmiany nie tylko u producenta ale i także w całej swojej klasie. Mimo iż schodzący już ix35 wciąż cieszy się sporą popularnością, ponieważ jest najlepiej sprzedającym się modelem marki w Polsce, to na tle nowego modelu prezentuje się naprawdę ubogo. Od czasu przeniesienia studia projektowego Hyundaia do Niemiec ich samochody stają się coraz lepsze.

IMG_9383

Przy projektowaniu Tucsona styliści stanęli na wysokości zadania. Samochód wygląda świetnie, niezależnie od tego w jakim jest kolorze i w jakiej wersji wyposażeniowej. W przednim pasie znalazło się miejsce dla potężnego grilla, który połączono chromowaną wstawką ze sporymi reflektorami, które po raz pierwszy w tej marce zostały wykonane w technologi LED. Zabieg ten mocno przywodzi na myśl między innymi Audi Q3 czy też BMW X5, jednak jest to chyba jedyny element w całym nadwoziu, który można porównać do aut innych producentów. Tylna cześć nadwozia zwraca swoją uwagę przede wszystkim ładnym spoilerem nad szybą oraz całkiem sporymi reflektorami. Ładnym dodatkiem jest tutaj podwójna końcówka układu wydechowego. Wyraźnie podzielona klapa bagażnika może sugerować dosyć wysoki próg załadunku, jednak jest to tylko zabieg stylistyczny.

Deska rozdzielcza została zaprojektowana w typowym dla Hyundaia stylu. Wszystko wygląda tutaj świeżo i nowocześnie. Dzięki umieszczeniu przycisków do obsługi najważniejszych funkcji w kilku grupach udało zachować się porządek oraz łatwość i ergonomię obsługi całego kokpitu. Ekran znajdujący się na szczycie deski rozdzielczej ma przekątną 8-cali i wyświetla obraz w bardzo dobrej jakości. Za sprawą bardzo dużych przycisków oraz sporych ikonek wyświetlanych na nim jego obsługa nie sprawia problemów nawet podczas jazdy. Jedyne co przywodzi na myśl stare Hyundaie to przyciski znajdujące się na kierownicy. Projektantom udało się również wygospodarować masę różnego rodzaju schowków, które bez problemu pomieszczą naszego smartfona, portfel z dokumentami czy też butelkę.

IMG_9491

Do wykończenia całej kabiny użyto sporej ilości materiałów. Niestety, niektóre z nich są raczej twarde, jednak ich faktura sprawia, że wyglądają bardzo dobrze. Na pewno zastrzeżeń nie można mieć do montażu. Wszystko zostało spasowane idealnie i podczas jazdy wnętrze nie wydaje z siebie niepokojących dźwięków. Plusem są tutaj także bardzo wygodne fotele przednie, które dodatkowo posiadają wentylację oraz podgrzewanie. Jeśli dodamy do nich sporą ilość miejsca otrzymujemy samochód znajdujący się pod tym względem w ścisłej czołówce klasy.

Również i osoby siedzące z tyłu nie będą narzekać na brak miejsca. Jest go pod dostatkiem zarówno nad głowami jak i na nogi. Dodatkowo kanapa została umieszczona na odpowiedniej wysokości oraz posiada regulowany kąt oparcia, dzięki czemu powinna się sprawdzić nie tylko w mieście ale i na dłuższych trasach. Jeśli jeszcze byłoby wam mało to Hyundai postanowił dorzucić grzanie owej kanapy oraz umieścić dwa osobne nawiewy dla pasażerów z tyłu. Bagażnik w nowym Tucsonie ma pojemność 513 litrów w wersji bez koła zapasowego (o około 80 litrów miej niż ix35), gdzie pod podłogą znalazło się miejsce dla kilku sporych schowków. Sam kufer ma bardzo regularne kształty i „na oko” wydaje się być większy niż twierdzą dane techniczne. Ciekawym rozwiązaniem jest tutaj inteligentna klapa bagażnika. Otwiera się ona automatycznie, gdy kluczyk znajduje się w jej pobliżu przez około 3 sekundy.

Pozostała jeszcze kwestia jak jeździ się nowym Tucsonem. Zacznijmy przede wszystkim od silników. Na ten moment dostępne są tylko dwie jednostki napędowe: benzynowe 1.6 T-GDI o mocy 177 KM połączony z nową 7-biegową skrzynią automatyczną DCT oraz diesel 2.0 CRDI o mocy 185 KM, który łączony z jest ze starszym automatem o sześciu przełożeniach. Oba silniki wyposażone były w napęd na wszystkie koła. W późniejszym czasie do gamy silnikowej mają dołączyć słabsze jednostki: benzynowe 1.6 DGI (132 KM, 6MT, 2WD) oraz dwa diesle 1.7 (115 KM, 6MT, 2WD) i 2.0 (136 KM, 6MT/6AT, 2WD/4WD). Jak widać napęd na 4 koła oraz automatyczna skrzynia biegów będą dostępne tylko w najmocniejszych odmianach.

IMG_9498

Skupmy się jednak na tym, czym udało nam się pojeździć najwięcej. W nasze ręce dostała się najmocniejsza benzyna 1.6 T-GDI. Jej dane techniczne na papierze wyglądają bardzo obiecująco, jednak cały układ napędowy został zestrojony tak, by dawać jak najwięcej komfortu podróżującym. Skrzynia biegów bardzo miękko i łagodnie zmienia biegi dostosowując swoją pracę do warunków panujących na drodze. Nie korzysta ona z wyższych partii obrotów silnika i nie wkręca go na nie niepotrzebne. Moc oddawana jest bardzo płynnie i jeśli oczekujecie, że dostaniecie mocnego kopniaka w plecy to raczej się rozczarujecie. Samochód oczywiście nie jest zawalidrogą, w końcu do setki potrzebuje 9,1 sekundy, ale podczas wciskania gazu w podłogę skrzynia trochę za wolno zmienia przełożenia.

Podobnie pracuje tutaj także zawieszenie, które pomimo 19-calowych kół, bardzo komfortowo i cicho wybiera wszystkie nierówności. Oczywiście w szybszych i bardziej ostrych zakrętach trzeba liczyć się z lekkimi przechyłami nadwozia, jednak samochód cały czas pozostaje stabilny i pewnie zmierza w zadanym kierunku. Układ kierowniczy również został zestrojony pod kątem komfortu jazdy. Mimo mocnego wspomagania jest on dosyć precyzyjny i przekazuje wystarczającą ilość informacji. Jeśli mamy ochotę pojechać trochę szybciej to w wersji z automatyczną skrzynią biegów można wybrać tryb jazdy Sport, który wyostrza nieco reakcję na gaz oraz utwardza zawieszenie i pracę układu kierowniczego. Niestety, nie udało nam się sprawdzić działania napędu na cztery koła. Leśne dukty, przez która poprowadzono trasę nie stanowiły żadnego wyzwania dla tego samochodu nawet z napędem na jedną oś.

Dobrze, że Hyundai poszedł w tym modelu w stronę wygody aniżeli jakiegoś kompromisu. Jego dobre prowadzenie to po części zasługa nisko umieszczonego silnika oraz niedużej masy własnej wynoszącej 1534 kilogramy. Także współczynnik oporu powietrza dla tego modelu wynoszący 0,33 powinien przyczyniać się do poprawy właściwości jezdnych i przede wszystkim do obniżenia zużycia paliwa. Podczas naszych jazd testowych najmocniejsza jednostka benzynowa zużyła około 9-10 litrów.

IMG_9494

Nowy Tucson został oczywiście naszpikowany elektroniką mającą zwiększać nasze bezpieczeństwo. Znajdziemy tu aktywny asystent pasa ruchu, system monitorujący martwe pole, system monitorujący ruch poprzeczny podczas wyjeżdżania z miejsc parkingowych, system automatycznego hamowania oraz system statycznego doświetlania zakrętów. Każdy z tych systemów działa niezależnie i każdy z osobna można dezaktywować, jednak żaden z nich nie przeszkadza podczas jazdy.

Póki co w cennikach nowego Tucsona znaleźć można tylko limitowaną wersję wyposażenia Tour de Pologne. Posiada ona pełne wyposażenie, a jej ceny zaczynają się od 149 900 zł za odmianę z silnikiem benzynowym. Jeśli chcemy mieć pod maską silnik diesla musimy przygotować dodatkowo 5 000 zł. Jeśli podstawowe odmiany zostaną rozsądnie wycenione to konkurencja powinna się już bać bo nowy model Hyundaia jest bardzo dopracowany i kusi swym wyglądem.

Tekst i zdjęcia: Jakub Głąb

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ