Klasa prawdziwych terenówek z ramą nośna i reduktorem kurczy się z roku na rok. Nie jest to tylko wina bardziej uniwersalnych Suvów i Cross Overów, ale problem też leży po stronie horrendalnych cen wyjściowych. Najbardziej dosadnym przykładem jest Mercedesz G startujący z ceną od ponad 400 000 zł. Co więc zrobić, jeśli macie do wydania w okolicach 100 000 zł, a siermiężny Pickup z resorami piórowymi czy kilkuletnia terenówka nie do końca trafiają w Wasze gusta? Wybór jest tylko jeden – SsangYong Rexton W.

Wszystko zaczęło się w 2001 roku, kiedy to spod ręki Giorgietto Gugiaro wyszedł projekt terenówki garściami czerpiącej z technologii Mercedesa ML. Mijały lata i Rexton przez ten czas przechodził niewielkie zmiany. Od 2013 roku produkowana jest już 3 generacja i wciąż korzysta ze skrzyni biegów i reduktora od Mercedesa. Obecną generację napędza jednostka napędowa D20DTR i jak podkreśla SsangYong jest jego samodzielną konstrukcją, ale jest to prawda połowiczna. Owszem, konstrukcja „słupka” pochodzi z Korei, ale większość osprzętu dalej ubywa z magazynów Marcedesa.

IMG_6532

Projekt nadwozia opiera się bez problemu upływowi już prawie 15 lat wyglądając nadal dość aktualnie. Rextona łatwo rozpoznać po smukłych reflektorach i potężnym grillu ciągnącym się od światła do światła. Poniżej znajduje się zderzak wprowadzający nutkę agresji z ciekawymi przetłoczeniami oraz wlotami powietrza o strukturze plastra miodu. Patrząc na resztę nadwozia z optycznie powiększonymi nadkolami i zaciągniętym elementem plastiku wysoko pod klapę bagażnika, można odnieść wrażenie, że to jednak ugrzeczniona stylistyka przodu mniej tu pasuje. Mimo wszystko bez problemu duże gabaryty SsangYonga ściągają wzrok ciekawskich kierowców przyglądających się mniej typowej terenówce niż czającym się za każdym rogiem SUV-om.

Od początku produkcji deska rozdzielcza jest identyczna poza małymi zmianami w konsoli środkowej. Dominują różnogatunkowe plastiki z naleciałością z lat 90 w postaci plastiku imitującego drewno, chociaż bardziej swoją strukturą przypomina… marmur. W połączeniu z czarną tapicerką jednak gubi się i po chwili już o nim zapominamy. Nie najnowsza technologia w kabinie ma jedną zasadniczą zaletę. Wszelkie dostępne funkcję ustawia się przyciskami w prosty i czytelny sposób, co w dobie kilku-calowych wyświetlaczy rozsianych po kabinie nie jest tak oczywiste. Szkoda tylko braku komputera pokładowego wskazującego chociażby średnie zużycie paliwa.

IMG_6551

Wewnątrz miejsca jest sporo zarówno w pierwszym jak i drugim rzędzie, a ostatni (dostępny w każdej odmianie jako standard) z czystym sumieniem można traktować jako pełnowymiarowy dla osób do 170 cm. Przy rozłożonych wszystkich siedzeniach pojęcie bagażnik istnieje i w takiej konfiguracji mieści 250 litrów. Wartość ta byłaby jeszcze większa, ale w cele uzyskania płaskiej przestrzeni ładunkowej podniesiono podłogę bagażnika za 3 rzędem siedzeń otrzymując zarazem mały poręczny schowek. Przy złożonym ostatnim rzędzie siedzeń bagażnik pomieści imponujące 935 litrów.

D20DTR w przypadku naszej testówki oznacza silnik Diesla o pojemności 2.0 i mocy 155 KM, a moment obrotowy sięga 360 Nm. Wartości na papierze nie są imponujące, ale jak to z reguły bywa w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. W warunkach miejskich nie ma problemów z dynamicznym startem spod świateł za sprawą 190 Nm dostępnych już na biegu jałowym. Rexton W pozostaje dość dynamiczny do prędkości w granicy 110 km/h, później duży opór czołowy daje o sobie znać przez co osiągnięcie katalogowej wartości V-max równiej 173 km/h wymaga dłuższej chwili. Summa summarum jednostka idealnie pasuje do wizerunku dużej terenówki pracując kulturalnie i zużywając nie duże ilości paliwa. W mieście bez problemu można osiągnąć wynik 10-12 l/100 km, a w trasie oscyluje w okolicach 8-8,5 l/100 km.

Automatyczna skrzynia biegów zapożyczona od Mercedesa również pamiętająca ubiegłe stulecie idealnie tutaj pasuje. Biegi zmienia dość wolno momentami przypominając pracę skrzyń CVT, za to utrzymując obroty silnika w zakresie wysokiego momentu obrotowego. Poszczególne przełożenia dobiera idealnie do sytuacji. Rozleniwia do tego stopnia, że nawet korzystanie z funkcji Tiptronic traci sens. Z niej napęd trafia do reduktora, który kieruje cały moment obrotowy na oś tylną. Nie posiada on centralnego dyferencjału, a to oznacza możliwość korzystania z napędu 4H tylko w warunkach mniejszej przyczepności i wreszcie przy najtrudniejszych warunkach przyda się opcja 4L. Do tego Rexton posiada HDC- system pomagający przy zjeździe z ostrych stoków i oczywiście ESP.

IMG_6459

Zawieszenie jest jednym z nowocześniejszych elementów i co ważne w pełni niezależne. Z przodu układ podwójnych wahaczy, a z tyłu bardziej skomplikowany 8-drążkowy system. Przekłada się to na stabilne prowadzenie na wszelkiego rodzaju drogach i nie ma mowy o odrywaniu wewnętrznych kół przy pokonywaniu ciasnych zakrętów. Prowadzenie bardziej przypomina duże kombi niż ociężałą terenówkę, co w żadnym stopniu nie wpływa na pogorszenie właściwości terenowych.
Wykrzyż na głowę bije wszystkie SUVy wzięte do kupy i prześwit na poziomie 250 mm wystarcza nawet w głębokich koleinach. Mały problem stanowi tylko brak osłon pod skrzynią biegów oraz silnikiem, a to i brak agresywnego bieżnika powinno Was trochę powstrzymać przed taplaniem Rextona w głębokim błocie. Nie udało mi się również w internecie znaleźć zestawów off-roadowych, więc dołożenie chociażby osłon pod podwoziem będzie nieco bardziej problematyczne.

SsangYong Rexton W stanowi bardzo ciekawą propozycje i z ceną zaczynającą się od 99 000 zł jest idealną propozycją na duże wygodne auto rodzinne, któremu nie straszne jest bardziej brutalne traktowanie.Tak doposażony egzemplarz jak nasz widnieje pod nazwą Saphire z ceną zaczynającą się od 129 000 zł. Nasuwa się pytanie dlaczego Koreańska marka powoli próbuje odciąć się od notabene czołowego koncernu. Myślę, że po sukcesie Kii i Hyundaia związanej ze zmianą brandingu, SsangYong zrobił sobie również chrapkę na podbój rynków Europejskich za co trzymam kciuki. Zwłaszcza patrząc na Korando i świeży powiew za sprawą Tivoli.

Tekst: Krzysztof Kunzek

Zdjęcia: Jakub Głąb

ZOSTAW ODPOWIEDŹ