Przy okazji opisu używanego Volvo V70 przybliżyłem Wam problem powolnego wymierania pakownych kombi, mierzących klasowo wyżej niż Opel Insignia czy choćby Toyota Avensis. Odwrotnie sprawa ma się z odmianami bogatszymi o plastikowe nakładki, wyższym zawieszeniem i przeważnie z napędem na obie osie. Nie inaczej powinno być z propozycją Subaru o nazwie Outback (czyli uterenowionym Legacy nieoferowanym na naszym rynku), z którym to Subaru wiąże duże nadzieje.

Poprzednia odsłona nie należała do zbyt urodziwych, w szczególności po genialnej III generacji, mało kto pochlebnie wypowiadał się o jego designie. Teraz Outback wreszcie wygląda dobrze i to za sprawą przemyślanej stylistyki zewnętrznej idealnie pasującej do niemałego prześwitu, wynoszącego aż 20 cm. Oczywiście nie zabrakło plastikowych nakładek u doły zderzaków, po bokach również znalazły swoje miejsce z lubianym przez fotografów detalem w postaci oznaczenia modelu, co z resztą zobaczycie poniżej na zdjęciach. Ciekawie wyglądają też lampy przeciwmgłowe u dołu zderzaka przypominające reflektory dalekosiężne żywcem wyrwane z prawdziwej terenówki, z tyłu w podobny sposób wkomponowano duże odblaski.

IMG_5325

Outback wygląda zadziwiająco lekko jak na tę klasę czerpiąc kształty i detale z innych modeli Subaru. Przyczepić można się tylko do niezbyt urodziwych felg niezależnie od tego, czy są to 18-stki tak jak w przypadku naszej testówki, czy cal mniejsze odpowiedniki.

Wewnątrz nadal japońscy producenci, w tym również Subaru, nie do końca potrafią imitować elementy z materiałów szlachetnych. Obecnie wyglądają lepiej, ale są twarde i przy sprawdzaniu ich pasowania potrafią jeszcze zatrzeszczeć. Tutaj kończą się podobieństwa do starszych projektów, a na pochwałę zasługuje jakość wykończenia kabiny i użycie wyraźnie miększych materiałów niż w przypadku poprzedników.

IMG_5357

Zajmując miejsce we wnętrzu nikt nie powinien narzekać na zbyt małą ilość niezależnie od zajmowanego miejsca w kabinie. Potężne fotele z przodu są komfortowe podpowiadając swoim wyprofilowaniem raczej stonowany charakter uterenowionego kombi. Podobny jest też duży centralny podłokietnik bez możliwości regulacji wysokości czy wysunięcia. Wyróżnikiem wersji Executive jest system audio sygnowany logiem Harman/Kardon połączony z systemem multimedialnym sterowanym dotykowo. Oczywiście wyświetla obraz z kamery cofania czy naszą trasę w systemie nawigacji satelitarnej. Posiada też coraz częściej stosowaną aplikacje, u Subaru noszącą nazwę StarLink, umożliwiającą sparowanie smartfona i wyświetlanie jego pulpitu na wyświetlaczu w aucie. Całość jest prosta w obsłudze, w czym pomagają też „wtopione” przyciski dookoła wyświetlacza.

W przypadku podróżowania z większą ilości pasażerów nie powinno być problemów z zażartą walką o miejsce obok kierowcy. Z tyłu jest równie komfortowo, miejsca jest ogrom i to w każdej płaszczyźnie, a pochylenie oparcia można zmieniać, ograniczając nieznacznie w ten sposób objętość bagażnika. Jeśli już jesteśmy przy nim, to warto wspomnieć o objętości 559 litrów i potężnym schowku pod jego podłogą. Kosztem jaki płacimy za potężny prześwit jest wysoki poziom załadunku. Tutaj Subaru popisało się projektując próg załadunku na takiej wysokości do podłoga bagażnika.

Podsumowując krótko Outbacka to pojemne kombi z prześwitem SUV-a, stateczne stonowane i kanapowate. Wydawałoby się nuda, ale nie zupełnie. To za sprawą właściwości jezdnych w szerokim tego słowa znaczeniu.

IMG_5337

Subaru od lat rozwija swój projekt z silnikiem typu boxer i stałym napędem na 4 koła. To wszystko owocuje obniżeniem środka ciężkości przez co w pokonywaniu zakrętów dorównuje sprawnym kompaktom dalej zachowując wysoki komfort nawet na dziurawych drogach. Nie ma też mowy o podpieraniu się lusterkami w zakrętach, podobnie zresztą jest z dobijaniem na dużych wyrwach i to przy 18 calowych felgach!

Zapędy sportowca powstrzymuje tylko 2.5 litrowy wolnossący boxer o mocy 175 KM i momencie obrotowym na poziomie 235 Nm. Do spokojnej jazdy w zupełności wystarcza, wydając przy tym charakterystyczny nieco stłumiony bulgot. Dopiero przy prędkościach autostradowych wyczuwalnie brakuje mu pary na dwóch ostatnich „przełożeniach” najlepszego CVT z jakim miałem do czynienia.

Wirtualne przełożenia podczas przyspieszania utrzymują silnik w okolicach maksymalnego momentu obrotowego delikatnie przeciągając poszczególne przełożenia nie męcząc naszych uszu nieustannym warkotem. W broszurze możemy przeczytać   „LinearTronic utrzymując silnik w optymalnym zakresie obrotów, umożliwia by Outback wykazał się niskim zużyciem paliwa”. Efekt: średnio w okolicach 10 l/100 km, trasa 8-9, a w większym mieście musimy się liczyć ze zużyciem na poziome 12-14l/100 km.

IMG_5441

Stały napęd wspomagany jest systemami takimi jak asystent zjazdu ze wzniesienia czy X-mode blokującym stosunek rozłożenia napędu do wartości 50/50. Outback z załączonym tym drugim systemem poradzi sobie z podjazdem pod zaśnieżoną drogę. Długotrwałe off-roadowe jazdy w kopnym piachu wchodzą również w grę, przy czym trzeba pamiętać o sprzęgle między osiowym mocno obciążonym przy takim traktowaniu.

Outback startuje w cenniku od 34 400 Euro za wersję Trend z dieslem pod maską i manualną skrzynią biegów. Nasz testowany egzemplarz wersja Exclusive warta jest 40 400 Euro. Cena jest skalkulowana bardzo rozsądnie, biorąc pod uwagę klasowego i jedynego rywala jakim jest Volvo XC70.

Tekst: Krzysztof Kunzek

Zdjęcia: Jakub Głąb

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ